Ale suchar

„Ale suchar” – zwrot, który ostatnio atakuje ze wszystkich stron. Suchary kojarzyły mi się do tej pory z dziwną dietą z dzieciństwa i bólem brzucha. A tutaj, proszę, klasyką suchara są oczywiście „suche” kawały, zwane pieszczotliwie „strasburgerami”, w tym kawały o blondynkach. Nareszcie :). Okazuje się jednak, że to nie wszystko, a zwrot jest mocno rozwojowy.

 Przeprowadziłam mały rekonesans wśród znajomych zaopatrzonych w zjawiska zwane nastolatkami i sucharem okazał się oczywiście zwrot „umyj ręce przed obiadem” – jako banalny. Sucharem jest również pytanie „czy odrobiłeś lekcje?” – wiadomo, nuda. Sucharem jest jazda na snowboardzie lub na nartach, zależnie od tego, kto mówi i do kogo. Sucharem jest czapka w zimie, choć zdarzają się wyjątki. Sucharem są markowe ciuchy, bo jak wiadomo najmodniejsi projektanci to ci, o których nikt nie słyszał za wyjątkiem kilku blogerów ze wschodnich przedmieść Tokio. I telewizor, chyba że służy do grania na Playstation. Bo TV ogląda się w necie, a zwykły program telewizyjny to suchar. Sucharem są lektury szkolne, bo zostały zbyt dawno napisane, zwłaszcza te, które są dostępne na „wolnych lekturach”, bo przecież każdy wie, że „freeware” jest do niczego. Sucharami sprawnie rzucali Fredro w „Zemście” i Szekspir w „Kupcu weneckim”. O dziwo, sucharem nie jest Szymborska. To mnie akurat ucieszyło, ale też trochę zaniepokoiło, że jednak nie rozumiem. Sucharem jest sufit pomalowany na biało, bo bez wyobraźni. Skoro co chwilę musisz wznosić wzrok ku niebu to dobrze byłoby, gdyby tenże sufit był choć trochę inspirujący, jeżeli nie może być multimedialny. Sucharem są owoce, chyba że frugo…

 W sumie pomyślałam, że nie ma co tego roztrząsać, bo nie pojmę zjawiska, a na czasie i tak nie będę, więc podeszłam do problemu na swój własny sposób, czyli oczywiście kuchennie i konstruktywnie.

Bo i tak wiadomo, i żaden nastolatek tego nie zmieni, że najlepszy suchar to suchar włoski. Cantucci. Supertwardy, superkaloryczny, do maczania w kawie lub białym winie deserowym Vin santo. Można oczywiście nie maczać, ale niejeden sobie już zęby połamał na takim sucharze ; ) Mniaaaaaaaam, przepis na zdjęciu, można sobie wydrukować – u mnie wisi na lodówce.

 Ps. Aha, uwaga, jeżeli stary człowiek (na przykład po trzydziestce) nazwie coś sucharem, to suchar sucharem przestaje być. Wtedy okazuje się, że jest to vintage. Vintage, czyli stare, a stare to dzisiaj nowe nowe. A nastolatka pacyfikujemy cantucci z herbatą.

Scan

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Spread the love